Deus sex machina





Opis
Spektakl rekomendowany od lat 18.
Odwrócenie mitu o Pigmalionie i performatywny chór aktorek. Spektakl duetu artystycznego Agnieszka Jakimiak – Mateusz Atman to ich autorska adaptacja reportażu Ewy Stusińskiej pt. Deus sex machina. Czy roboty nas pokochają?
Przedstawienie składa się z dwóch części. Pierwsza z nich jest połączeniem kameralnego dramatu psychologicznego z nietypową historią miłosną – w tym przypadku to rzeźba ożywia rzeźbiarza. Ale czy wypełni pustkę w jego życiu?
Po przerwie na scenie pojawia się siedem aktorek WTW w towarzystwie Emmy – sekslalki obdarzonej sztuczną inteligencją. Ta część – zbliżona do performansu i eseju wizualnego – jest wypełniona wyrazistymi akcentami choreograficznymi i muzycznymi.
Deus sex machina to spektakl, w którym twórcy rozprawiają się z konwencjonalnymi wyobrażeniami o kobiecej seksualności i stawiają pytanie, jak nowe technologie wpływają na ludzką intymność.
Ostrzeżenia:
w spektaklu pojawiają się sceny nagości i o charakterze seksualnym.
W przedstawieniu pojawiają się wulgaryzmy i poruszane są kontrowersyjne tematy.
Spektakl jest rekomendowany dla widzów powyżej 18 roku życia.
Mateusz Atman (adaptacja, reżyseria, scenografia):
Tytuł Deus sex machina nawiązuje do antycznego chwytu fabularnego, ale tym razem beznadziejną sytuację ratuje stosunek seksualny. Ewa Stusińska idzie dalej, pyta: „Czy roboty nas pokochają?”. Czy mogą być odpowiedzią na ludzką samotność i pustkę?
Jedną z bohaterek książki jest Emma, seks-robot towarzyszący Gosi Wojas w jej artystycznej karierze w USA. Po latach galeryjnych projektów Gosia zdecydowała się pożegnać z Emmą. Po raz pierwszy w historii polskiego teatru seks-robot wystąpi we Wrocławiu.
Nasze spektakle powstają w wyjątkowy sposób, bo razem z Agnieszką je piszemy i razem reżyserujemy. W Deus sex machina chcieliśmy sprawdzić, na ile w tym współautorskim modelu jest możliwy gest autorski. Dlatego tym razem widzowie w cenie jednego biletu zobaczą dwa spektakle. Obydwie części wieczoru inspirowane są prawdziwymi historiami.
Bohaterką pierwszej części, nad która pracuję, jest również sekslalka, Agata. Agata próbuje pomóc ludzkiemu towarzyszowi w chwili rozpaczy, stara się przywrócić mu chęć do życia, obudzić uczucia. To odwrócenie mitu o Pigmalionie, czyli historia, w której to rzeźba ożywia rzeźbiarza. Czy „pusta” lalka wypełnić pustkę w życiu?
To dramat psychologiczny, ale też historia nietypowej relacji miłosnej. Nietypowa jest też inscenizacja, w której jestem autorem reżyserii i scenariusza, ale też ruchu i scenografii. Para zanurzona jest w klaustrofobicznym pokoju przejściowym, dioramie zalanej monochromatycznym różem, instalacji kojarzącej się z domkiem dla lalek. Świat, do którego zapraszam inspirowany jest nurtem slow art. To świadome ograniczenie środków scenicznych i spowolnienie rytmu, aby stworzyć przestrzeń dla uważności, kontemplacji i głębszego doświadczenia widza.
Jesteśmy w przełomowym momencie. Czytałem o nowym badaniu, w którym GPT-4.5 zdał test Turinga na poziomie 73% — uczestnicy częściej uznawali chat za człowieka niż rzeczywistych ludzkich rozmówców. Trzecie Prawo Clarke’a głosi, że „każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”. Chciałbym, żeby widownia doświadczyła odrobiny tej magii.
Realizatorzy
Obsada
Anna Błaut, Zina Kerste, Anna Kulińska-Kieca, Emilia Łuczak, Ewa Niemotko, Dominika Probachta, Magdalena Taranta, Tomasz Taranta, Lina Wosik
Wokół spektaklu
Aleksandra Ołdak, autorka plakatu i animacji:
„Spektakl Deus Sex Machina to dla mnie opowieść o tym, jak technologia weszła pod naszą skórę i zaczęła sterować najgłębszymi pragnieniami. Najbardziej interesuje mnie punkt styku organicznej cielesności zderzonej z tym, co syntetyczne, techniczne i nieludzkie. Typografię potraktowałam jak coś co balansuje na granicy logotypu, protezy, biżuterii i syntetycznego implantu, który zarówno ozdabia twarz, jak i stopniowo ją przejmuje. Nawiązując do eseju o tym samym tytule, traktuję relację człowieka z technologią nie jako futurystyczną wizję, lecz jako proces, który dzieje się tu i teraz, blisko naszego ciała.
Zależało mi również na konfrontacji z banalnością kliszy male gaze, czyli aktem obrazowania kobiet i świata z męskiej perspektywy, stąd obecność perfekcyjnej, silikonowej postaci jak z reklamy czegoś, czego jeszcze nie umiemy nazwać”.










